Piszę, żeby zniknęły te cholerne reklamy i żeby listopad widniał w archiwum chociaż symbolicznie,
bo już wystarczy, że października nie ma.
Dzieję się dużo, głównie w sferze naukowej. Moje plany studenckie prześlizgnęły się już po prawie każdym kierunku i przedmiocie. I mam nadzieję, że to, o czym teraz myślę, jest już
ostateczne i definitywne.
Poza tym - zbliża się studniówka i należałoby zabrać się za poszukiwania partnera do poloneza.
Zrobi się. Jakoś. Ósmym cudem świata.
Drugie poza tym - skończyłam 18 lat, a dalej czuję jak gołowąs z mlekiem pod nosem. Nawet dowodu jeszcze nie mam. Ale prezenty były najlepsze na świecie (patrz: prywatny Depp, DiCaprio, Iglesias i Efron na ścianie.:) )
A teraz idę, bo goni mnie angielski i erotyki Safony na prezentację maturalną.
Cytat z dzisiejszej prognozy pogody na TVNie:
"U nas chłód. Ciepło znajduje się nad Francją i HISZPANIĄ.
Tam dalej trwa LATO."
I kogo by szlag nie trafił ?
Zwłaszcza, że dwa tygodnie temu (i pół dnia :p ) jeszcze tam był ?
Wróciłam.
Cięższa pewnie o parę kilo, ale o ile, to dokładnie nie wiem, bo nie mam jeszcze odwagi stanąć na wadze.
W każdym razie cięższa też o cały worek wspomnień wywołujących uśmiech na mojej buźce.
Pan Półsmutny,
Pan Siedmiomilowy
i Pan Misiu.
Bubu.
Widzimy się za rok !
A szczęśliwsza to już o całą tonę. "Nabawiłam się" pewności siebie, jak Ktoś to fajnie ujął :)
I wiecie co ?
Zupełnie nie chcę się z niej wyleczyć!